Dziś poruszę bardzo trudny temat. I liczę na dyskusję, gdyż to co napiszę będzie z grupy "niepopularnych".
Zmotywowała mnie do tego artykułu lektura kilku forów, oraz kilku artykułów dostępnych w sieci, gdzie do ocen funduszy używa się pojęcia "Średnioroczna stopa zwrotu" lub "średnia stopa zwrotu" czasem nawet myląc te dwa pojęcia. Dlaczego do porównań i oceny funduszy tych wskaźników nie polecam stosować pokażę, jak zwykle, na przykładach.
Stosowanie wskaźników bez zrozumienia co znaczą, to najczęstszy błąd
Postawię taką tezę:

Niestety, ktoś kiedyś po raz pierwszy popełnił błąd,
błędnie interpretując wyniki wyciągnął błędne dane.
Podchwyclili to następnie inni, gdyż doskonale pasowało
to do głoszonych teorii. I tak się już przyjęło.
Wiem, że to bardzo kontrowersyjny temat - dlatego opiszę go bardzo dokładnie. W kilku postach. Jeden po drugim.
Osobiście mam wrażenie - że zalecenia:
- "kup i trzymaj, bo w długim okresie zawsze się zarabia",
- jeżeli kupować fundusze akcji to na co najmniej 5 lat, a nawet więcej
- fundusze w długim okresie zawsze dają więcej niż lokata, dlatego nie warto dokonywać konwersji
- jak straciłeś to się nie martw bo to strata wirtualna i z łatwością ją odrobisz, bo średnio fundusze zarabiają w rok kilkadziesiąt procent....
I wielu inwestorów ufając w to co czytali i słyszeli - czasem straciło pieniądze.
Słowem wstępu
To co bardzo wyraźnie neguję - to zastosowanie pewnych obliczeń do doboru funduszy lub dowodzenia jak fundusze, gdyby nie dokonywać żadnych konwersji, świetnie wypadały w porównaniu do lokat.
Raczej nikt nie może mnie posądzić, że nie polecam inwestowania w fundusze inwestycyjne :) Wręcz przeciwnie. Ale ja proponuję inwestowanie z głową. Inwestowanie oparte o strategię. Inwestowanie długoterminowe? Jak najbardziej tak - ale pod warunkiem, że będzie to inwestowanie aktywne. I nie mam tu na myśli przeskakiwania między funduszami co kilka dni...
Na rozgrzewkę prosty przykład, niestety często popełnianego błędu...
Fundusz akcji AAA w 10 lat zarobił 190% - czyli średnio 19%.
A to o wiele więcej niż lokata 8%.
Gdy czytam coś takiego...
Oczywiście - od strony teoretycznej wszytko się zgadza - rzeczywiście średnio jest to wynik = 19% rocznie (nie mylić z pojęciem: średniorocznie).
Błąd tkwi w rozumieniu tych wyników.
Po pierwsze - porównuje się "średni roczny wynik dla 10 letniej inwestycji w Fundusz AAA" z "roczną stopą zwrotu" z inwestycji w lokatę. A więc miesza się dwie miary.
Policzmy:
- Fundusz AAA. Inwestujemy 1000 zł 1.01.1998.
Przez 10 lat uzyskujemy wzrost 190%.
Na koniec inwestycji na dzień 31.12.2008 mamy 2900 zł.
Średnio: 19%. - Policzmy to dla lokaty. Wpłacamy 1000 zł 1.01.1998.
Przez 10 lat lokata 8% (musimy uwzględnić procent składany) daje wzrost nie 80% ale 158%.
(liczymy: (1,08 do potęgi 10) minus 1 = 1,58).
Czyli średnio nie jest to 8%, ale 15,8%. Dziwne, ale prawdziwe...
Czyli jednak różnica nie była tak duża...
Po drugie - błędna interpretacja pozwala nam błędnie przypuszczać, że taki fundusz (nasz Fundusz AAA) dawał co roku 19% zysków. Co oczywiście jest nieprawdą. Tak naprawdę prawdziwa wewnętrzna roczna stopa zwrotu z 10 letniej inwestycji w ten fundusz to 11,24 % (w porównaniu do 8% dla lokaty o stałym oprocentowaniu).
Gdyby co rok fundusz uzyskał 19% to z 1000 zł po 10 latach mielibyśmy 5695 zł, czyli zysk 469%!
Od razu uprzedzę, że sprawdziłem 10 letnie wyniki wszystkich polskich funduszy akcji dla każdego dnia roku 2008 (czyli 9 funduszy akcji dla około 250 dni roboczych) i najlepszy wynik wyniósł 435% - a przeciętnie fundusze akcji, gdyby 10 letnią inwestycję kończyć w 2008 roku dały wynik około 200%).
Do czego prowadzą te błędne obliczenia?
Choćby do zachęcania innych do zasady "jak straciłeś w funduszach to trzymaj - a z pewnością odrobisz". Ostatnio gdzieś czytałem,
"że strata 60% nie powinna nas martwić, bo wystarczy aby
fundusz odrobił 150% (brawo - tu poprawnie podana wartość do odrobienia)
a to jest bardzo łatwe, bo przecież Fundusz Pioneer Zrónoważony w 15 lat
uzyskiwał wynik 1200% a to jest średnio 80% rocznie!!!"
Policz proszę sam, czytelniku tego bloga co by było, gdyby fundusz przez 15 lat dawał zyski = 80%. Z 1000 zł stalibyśmy się milionerami... Inwestując 1000 zł na 15 lat z oprocentowaniem 80% otrzymalibyśmy po 15 latach ponad 6,7 miliona zysku!!! Miło, prawda. Ale wróćmy do realiów: 1200% w 15 lat to jedynie 18,7% rocznie.
Na początek kilka definicji
Roczna stopa zwrotu
Wynik jaki uzyskał fundusz w czasie roku kalendarzowego (zmiana procentowa od poczatku do końca roku kalendarzowego).
Moja ocena: do porówywania funduszy - nie jest to najlepszy pomysł.
Średnioroczna stopa zwrotu
Moja ocena: całkowicie bezwartościowe jeżeli chodzi o wybranie, który fundusz jest lepszy. Bardzo łatwo znaleźć przykłady, gdzie fundusz z gorszą średnioroczną stopą zwrotu dał w rzeczywistości zarobić więcej... Poza tym - oparte jest o jednorazowe wyniki roczne sprawdzane dla sztucznie wybranej konkretnej daty.
Średnia stopa zwrotu rocznie
Moja ocena: to już lepsze, ale może wprowadzać w błąd co do prawdziwego rocznego wyniku. Uzyskany wynik pozwala porównać ze sobą różne narzędzia (np. fundusze, fundusze z lokatą bankową). Wady:
- znowu jest to wynik jednej jedynej inwestycji z jakiejś wybranej daty (pisałem już na blogu, jak bardzo różnić się może wynik dla np. inwestycji 15 letniej - ten sam fundusz sprawdzany w styczniu 2008 mógł dać 1500%, a sprawdzany w grudniu już tylko 230%...).
- może wprowadzać w błąd - gdyż wynik może sugerować, że tyle można na funduszu zarobić co rok (nie uwzględnia procentu składanego)
Wewnętrzna roczna stopa zwrotu z inwestycji
Moja ocena: to już całkiem dobre. W rzeczywistości to to samo co średnia stopa zwrotu rocznie ale obliczona tak, aby pokazać jakiemu prawdziwemu zyskowi rocznie odpowiada (uwzględnia procent składany).
Co w zamian?
I ten problem był jednym z bodźców do opracowania modelu analiz i ocen funduszy, który wprowadziliśmy w portalu Opiekun Inwestora. Pisałem już o tych analizach. Będę jeszcze do nich wracał.
Jak przytoczone 4 wskaźniki wprowadzają inwestorów w błąd?
Postaram się pokazać przykłady teoretyczne - na odpowiednio dobranych prostych liczbach aby dać przykłady, że czasem to co wydaje się lepsze jest tak naprawdę gorsze, ale też zrobić obliczenia na prawdziwych danych historycznych funduszy.



Prawie zgadzam się z poprzednikiem. Szkoda tylko, że mało kto uwzględnia podatki. Dla
naszej lokaty 8% rentowność po zapłaceniu podatków wyniesie 87,4%. Polecam nie czytać
blogów. skomentuj
Wszystko pięknie, idea artykułu jest oczywista i zgadzam się z tezami autora,
jednakże należy poprawić obliczenia. W pierwszym przykładzie - lokata 8% nie daje
wzrostu 158% w ciągu 10 lat tylko 115,8% . Dla obrony tez autora nie ma to znaczenia,
jednakże leniwy czytelnik któremu nie zechce się dokonać obliczeń samemu, przyjmie te
wartości za pewnik, a jednak jest różnica między zyskiem 115% a 158%, prawda? skomentuj